Auto

Pan Edward w chuja się zrobić nie dał i nie dokupił alufelg od mondziaka za pół ceny, chociaż Rajmund z działu sprzedaży mało jajka nie zniósł, żeby mu je ożenić. Krzepki diler, w ciągu kilkudziesięciu minut jednakowoż spozycjonował Edziowi takie auto marzeń, że mucha nie siada, pająk nie kuca. Miał wszystko: lakier kameleon, ksenony, poduchy, dwie kurtyny, pakiet chrom, pakiet jedwab, pakiet zima, pakiet serdeleknażądanie, nakładki na pedały, na mieszek, na gałkę, wentyle chromowane, przenośna zmywarka z kompletem zaślepek, zagłówki obszyte mchem, wycieraczki antybakteryjne ze srebrną nitką, nóż do filetowania morszczuka, „Ułan przy koniach” Kossaka sitodruk, no kurwa wszystko mu w ten samochód wjebał, tylko nie alufelgi, bo się Edek zaparł. Całe te graty kosztowały tyle co pekabe Andory, ale Edek dodatkowych czterech klocków na fele nie da, żebyś się usrał, to nie da, no to jeszcze choinka zapachowa i idź pan do kasy, skąpe toto, przecież mondziak na alusach wygląda jak Maseratti.

Po miesiącu Edzio odebrał nówkę mondeo z salonu, więc cały w pąsach, w najlepszym gajerku, zajechał gablotą pod dom, by z dumą zaprezentować nabytek żonie Barbarze zaplątanej w sześcioletniego potomka po Edku. Zawezwał oboje domofonem – Barbarę i Poedka – że to już, że stoi, że lśnibłyszczy, że choinka i w ogóle, i przybrawszy pozę znudzonego dyrektora dystrybucji korniszonów koktajlowych na Małopolskę, czekał na oklaski. Barbarę faktycznie wryło, ale latorośl entuzjazmu nie podzielała.
– No i jak, Poedek, co? – pan Edward uśmiechnął się do syna zachęcająco, trącając czubkiem buta oponę. – Ładny tata wóz kupił, ładny, co, ładny, nie?
– Eeee – mały był wyraźnie rozczarowany. – Myślałem, że śmieciara…

  • Obserwator

    Ja dostałem do zrozumienia od córki, że powinniśmy jeździć co najmniej wozem strażackim, bo się WSZYSCY za nim oglądają…

  • Cóż, śmieciara robi na wszystkich wrażenie szczególnie o 6.30 kie dy tak sprytnie stanie że nikt nie jest go w stanie wyminąć

  • aikus

    A ja Poedka rozumiem! Jak byłem mały to moim marzeniem na życie było jezdzic śmieciarą albo szambiarą.