Babcia

Babcia to jest jednak orzeł, nie mam pytań. Wbiłem do niej na wiochę, grill, ognisko, trawa, las, zające, generalnie czad, wszakże długi weekend, nigdzie się nikomu nie spieszy, patrz pan jakie kury, a ta jarzębata to taka bardziej przy sobie.
Około godziny osiemnastej babcia, mimo ośmiu krzyżyków na karku, wytarabaniła swoją żółtą strzałę czyli seicento sporting z pierwszych lat produkcji i dawaj opłotkyma na mszę bieżyć 10 kilosków, cały czas na dwójce, wśród dymu i oleju żarzącego się tłustym śladem, bo miast wrzucać wyższe biegi, to babcia ścisza dźwięk w aparatach słuchowych, bo strasznie w aucie huczy, przez te drogi dziurawe co je kury wydziobują, najpewniej głównie ta jarzębata pewnie ta jarzębata najbardziej.

Po półtorej godzinie wróciła z aureolą i poczęła zamaszyście parkować na czternaście razy, ciągle na dwójce, aż w końcu stanęła tak, że mnie zablokowała. Podwórko wielkie jak parking przed Tesco, tiry mogą na raz zawracać, samoloty lądować, ja przytulony w rogu Szerszeniem, a ona mnie zablokowała! Ale szacun mimo wszystko, bo żeby cofnąć sejakiem na dwójce, to trzeba jednak być w chuj silnym mentalnie. Niestety zorientowałem się, że babcia grała autami w tetrisa dopiero wieczorem, gdy okazało się, że kluczyki do seicento posiała w kapuście i ów na rękawie stoi wmurowany i dupa, ani w te ani we w te drgnąć nie zamierza.

Jąłem przeto Szerszeniem się wyślizgiwać chyłkiem, po centymetrze, a to nie jest najłatwiejsze, gdy manewrujesz dwutonowym kioskiem na kółkach w asyście babci w podomce nocnej z jakichś cholernych tiuli przezroczystych, które zapewne robiłyby wrażenie na facetach, ale tylko takich, których pesel zaczyna się w XVIII wieku. Ja wszystko rozumiem, moda międzywojenna, nucenie „Pierwszej brygady” podczas każdej burzy, farbowanie włosów na ten taki fiolet-że-niby-bakłażan, kąpiele w drewnianej balii za domem, zbudowanie fosy przed bramą na wypadek jakby niemce szły, naprawdę luz, jak dla mnie to możemy tam jeszcze prąd dociągnąć, no ale żeby na noc owijać się, kurwa, w firankę?! Niestety, wpadłem na genialny pomysł, by w trakcie manewru włączyć światła i mimo, że natychmiast je zgasiłem, to widok własnej babci w prześwitującym wdzianku podkreślającym kibić i inne aspekty sylwetki, ze szczególnym uwzględnieniem danych wrażliwych, dość mocno będzie rzutował na moje libido w przyszłości.
W każdym razie walnąłem w egipskich ciemnościach na wsteku mikroczołgiem, a babcia, widząc, że zbliżam się niebezpiecznie swoim zderzakiem do jej samochodu, zamiast cokolwiek napomknąć chociaż, postanowiła zredukować ewentualne konsekwencje kontaktu obu aut i po prostu wraziła nogę pomiędzy.

No i siedzimy sobie teraz na OIOMie. Babcia w podomce, z zadartą nogą, opowiada właśnie o konsumpcji romansu z porucznikiem Wielądkiem, który w latach pięćdziesiątych jej to tiulowe wdzianko z Bułgarii nielegalnie przywiózł. Na sobie.

  • Czarna

    O, jak pięknie.

  • Obserwator

    W takich sytuacjach niezmiernie ważką staje się kwestia: czy można odwidzieć to, co się niechcący zobaczyło? Ja marzę wtedy o gadżecie z Facetów w Czerni…

  • oko

    rozpłakałem się tak serdecznie, że kotka uciakła do drugiego pokoju – najwyraźniej byłem nieznośnym bachorem i okropnie ekspresyjnym
    dzięki