Białoczerwoni

Obudziłem się rano, przed chwilą, skoro świt, jakoś po teleekspresie, i w głowie tęcza. Jak tęcza, co tęcza?! No tęcza, normalnie. Trochę echo z wczoraj, bo wyrzut endorfin po zwycięskim remisie z Niemcami uruchomił łańcuch wydarzeń, którego błyskotliwą puentą była utrata przytomności w wyniku odwodnienia czy przewodnienia. W każdym razie coś z wodą. No i ta tęcza. Nie czarna dziura z napisem w tle „nic się nie stało”, nie żadne „walczyliśmy ale niestety” czy „w europejskim futbolu nie ma słabeuszy”, tylko tęcza.
Opierdoliliśmy niemiaszków na miętowo. To nic, że zero-zero. Oni są aktualnymi mistrzami świata, a naprawdę niewiele brakowało, bo gdyby Milik wczoraj odebrał nogę od kowala, toby się czempiony posrały.

Bo wczoraj było wszystko. Duma, wzruszenie, kołatanie przedsionków połączone z emisją hymnu i płynów w przerwie, podlane gromkim „Jedziesz, Lewy, kurwaaaaa!!” łamanym na „Jaki, kurwa, spalony?!'”. Może to jeszcze nie trufle w sosie rozmarynowym z karczochami, powiedzmy bardziej bigos z jarmużu, ale nareszcie już nie cebula do chuja żesz! Białośmyczerwoni na wskroś, rano w metrze wszystkie twarze uśmiechnięte od ucha do ucha, bo „te Szwaby jakieś takie blade były”, chujtam, że połowa cały czas na śmieciówkach ciągnie, jest tęczowo i zajebiście, na porodówkach wszystkie chłopaki to Roberty, a dziewczyny to Krychy.

I za to Ci, Nawałka, dziękuję. Że wymyśliłeś Pazdana. Że Kapustka. Że Lewy. Że Krychowiak. Że te nasze zamknięte w zamku nie panikowały, tylko się gryzły z mistrzami świata jak równy z równym. I za te twarze w metrze.

  • I M A G I N E

    BARTEK UWIELBIAM CIĘ!

  • Nawet ja oglądałam! Ach!

  • abl

    tęczowo i zajebiście! :*)

  • mph

    A tam jakieś trufle i karczochy. Młoda polska kapusta sprawia, że może i masz kaca, ale za to rzygasz na tęczowo.