Bierzmowanie

Funkcjonowanie społeczne to wyzwanie. Nie zawsze udaje mi się temu sprostać, głównie przez skłonność do wdrapywania się po gzymsie zamiast windą. No ale czasem muszę wturlać się na jakąś uroczystość, która cała spowita jest w szablon, a jej kolejne sekwencje są tak przewidywalne, jak żarty Karola w Familiadzie. Trochę rzepa.

Tym razem bierzmowanie. To co odwalają te wszystkie wyfiokowane ciotki i opakowane w gajerek wujasy zrywa nity z poszycia. Estetycznie się nie przypierdalam, gust to gust, ale na litość boską, jeśli waży się pakę dwadzieścia przy metrzesześćdziesiąt to zakładanie szpilek na obcasiku grubości włosa jest proszeniem się o katastrofę. A ślubny nie przytrzyma, bo sam w butach cyganach śliskich że idź-pan-w-chuj, już lepiej jakby w nartach przyszedł. I tak się gibają oboje, półżywi, a jeszcze potem trzeba do multipli wrócić i babcię z bagażnika wyjąć.
Powszechne są fikuśne kapelutki a’la gonitwy koni w Ascot, tyle, że wyglądają jak bigos podany przez Modesta Basiurę, niby czad, ale ja bym, rozumięsz, powkrawała podwawelskiej. Do tego wszechobecne doczepki włosów na Violettę Villas – nagle, kompletnie z dupy, grzywa jak u Tiny Turner, chociaż wczoraj były pazurki na zmokłą kurę, ale chuj tam Zbyszek, niech familia wie, że się grubo pierdzi. Zbyszek za to poważny jak erekcja, bo smoking do wąsów i swetra dobrać to casualowa Liga Mistrzów, tu nie ma miejsca na jakieś podśmiechujki, a potem mię, Halynka, w tym pochowata, kwatera już kupiona, jak usiadniemy to wam zdjęcia pokażę.

Sandały do garnituru wydawały się być szlagierem do momentu, gdy krzestny jednej z bierzmowanych nie podarawał jej kluczyków do smarta z ubitym świniakiem w środku.

Potem fotki. Umyślny z aparatem odstawiał teatr już w kościele, ale sam siebie przeszedł po części formalnej. Nakurwiał dronem nad parkingiem i panoramy siekał ze żwirownią w tle, a potem wjebał się na tuję, bo niby stamtąd ujęcie najlepsze jak młody uroczyście złoty łańcuszek od Bronków dostaje. Bronki go taczką przywieźli, ten łańcuszek, bo ze dwie tony ważył, można by na nim statki cumować. No ale umyślny z tui zleciał i coś mu w kręgosłupie pyrgło, afera się zrobiła, pogotowie, karetka, trumna, daj tych taczek, ksiądz, jednym słowem – cyrk. I Bronki obrażone.

Jakoś dotarłem do stacji końcowej czyli obiadokolacji na 100 osób. Sala wynajęta, kelnerów milion jak w Arabskiej Wieży w Dubaju, przy talerzykach dane osobowe i kotylion, zespół muzyczny wyedukowany akustycznie na klasycznych numerach grupy Bayer Full, fontanna w przejściu, ogólnie czad. Po kilku okolicznościowych przemowach, podziękowaniach dla rodziców i występie fakira z kobrą, wujas Leszek dokończywszy rosół, poczuł się zobligowany do przełamania lodów. Szturchnął tedy jowialnie bohatera dnia i, z subtelnością licującą z uroczystym charakterem wydarzenia, zapytał:
– Wiesz ile w piździe jest krzesełek?
Młodego zatkało. Cisza.
– Zero, tylko miejsca dla stojacych.
Wjechał dewolaj.
Kurtyna.

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Bierzmowanie"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mph
Gość

Wjechał dewolaj, wjechałam i ja. Pod stół. Powiedzenie „pimp my multipla” nabrało nowego znaczenia. A na miejscu tego krzestnego to bym się wstydziła taką uświnioną brykę w prezencie dawać.

ukasz
Gość

I Bronki obrażone.

iw.nowa.2.0
Gość

Oj gruby ten żarcik na koniec. Cały opis – trampki zrywa :)

Bogdan
Gość

Ja pamiętam z innej uroczystości taki dialog:
-Świetnie Pan tańczy, panie Arturku!
-Bo ja się w tańcu nie opier***am, droga pani!
-ojej, ale pan brzydko mówi, panie Arturku!
-No i organ męski, ale za to świetnie tańczę!

huajin
Gość

相当精彩的博客,羡慕哦!

巨根增大网
Gość

人不学不知义!特来学习学习!