Deska

Lubię stać na linie. Od zawsze.
Nie, nie stać.
Chodzić po linie lubię.
Chodzić.
Tańczyć, kurwa.

– Stroma ta franca – wysapałem do Kamila, gdy już wdrapałem się z powrotem ze swoim longboardem na połówkę góry. – Ale do łyknięcia.
– Stary, stroma?! Ona pionowa jest! – oczy mojego kumpla wyglądały jak dwa leje po bombie, wypełnione cykorem pod korek.
– Nie sraj żarem, to jest możliwe – wlazłem do tych jego lei. – Tylko nie możesz stracić głowy, bo w połowie to już się nie jedziesię tylko zwija asfalt jak struśpędziwiatr. Szerokie łuki, luźne biodra, nie deptać na kreskę i da radę. Serio, stary.
– Nie ma szans, pierdolę, żadne da radę, nie kontroluję tego jeszcze wystarczająco dobrze, sorry. Nie ma szans. – Czułem jak zapada się w sobie, jak pochłania go jego własna wyobraźnia i strach przed tym, co może się stać, gdy straci równowagę.
Usiedliśmy na swoich deskach, otworzyliśmy po piwie i popatrzyliśmy w dół.
– No stroma jest, jebana…
– No jest.
I tak siedzieliśmy w milczeniu, i z nami Książęca, i browar, i zimno chociaż ciepło, bo gdy lęk wisi w powietrzu to wydychasz parę i gówno z tym zrobisz.
Ni stąd ni z owąd jakaś samotna iskra połączyła majtające się w cały świat kable w mojej głowie. Taki błysk olśnienia, że niby wiesz o co chodzi, a po sekundzie już nie masz pojęcia, ale lecisz rozpędem. Podniosłem się, otrzepałem tyłek i spojrzałem Kamilowi w oczy.
– Jesteś odważny?
– Co?! Nie wiem, psiamać, chyba… Nie wiem – ciągle te leje.
– Jak nie wiesz? To proste pytanie jest. Czy jesteś odważny? – wpatrywałem się w niego intensywnie.
– Wcale nie takie proste, stary. No, ale staram się. Próbuję być.
– Aha. – podrapałem się po głowie. – To weź spróbuj wstać.
– Co?
– Spróbuj wstać.
Mój kumpel wstał.
– Nie powiedziałem ci żebyś wstał. Powiedziałem: spróbuj wstać.
Kamil uśmiechnął się i usiadł. Po sekundzie wstał.
– Tak?
– Y-y. Wstałeś, a ja cię prosiłem, żebyś próbował wstać.
– No jak mam, kurwa, próbować wstać, co?! – zdenerwował się w końcu. – Albo siedzę albo stoję, tak?
Kable zaiskrzyły.
– No a jak próbujesz być odważnym, hm? Albo w konkretnej chwili jesteś odważny, albo nie jesteś, kumasz?
Schyliłem się po longboarda, podniosłem go i poszedłem na górę, zostawiając kumpla z jego myślami. Dotarłem na szczyt i zapaliłem sobie, trochę jak skazaniec przed egzekucją, bo ta Książęca naprawdę jest stroma jak cholerne K2. Po kilku minutach obok mnie przystanął Kamil. Znowu bez słowa gapiliśmy się w dół.
W końcu wyrzuciłem kiepa.
– Pamiętasz jak trzy tygodnie temu zaliczyłem rolkę pod Arkadią? – trąciłem czubkiem buta jego deskę. – Jak mnie tam wystrzeliło w powietrze i sobie całe ręce poharatałem o tego klomba na rondzie? Ręka boska, że tam był, bo jakbym tylko w ten żwir przyjebał, to chyba byś mnie na OIOM wiózł. Pamiętasz?
– No, pamiętam…
– Bo widzisz – stanąłem na desce i powoli zacząłem się od niego oddalać, nabierając rozpędu – ja też się teraz boję.

Trzy minuty później spotkaliśmy się na dole.

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
zaroowkamphObserwatorablBartekZKartek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek D
Gość
Maciek D

Cóż mogę napisać… Zajebiste?

Obserwator
Gość
Obserwator

Pamiętam to uczucie… Ból napiętych mięśni, tarcie tylnego koła o dupę przy balansie, szarozielony parawan lasu po obu stronach ścieżki i eksplozję endorfin na dole, że było dobrze i nie wyebałem w krajobraz… Pamiętam to uczucie…

BartekZKartek
Gość

„wyjebałem w krajobraz” ;)))

Obserwator
Gość
Obserwator

Mnie też raz krajobraz zatrzymał, ale to nie powstrzymuje, tylko mobilizuje?

abl
Gość
abl

Zabłysłeś mi właśnie, Bartek. Świetne. Dzięki.

mph
Gość
mph

Bo nie sztuką jest coś zrobić jeśli się nie boisz. Odważnie zaczyna się wtedy kiedy działasz mimo lęku. A tekst w dechę. Jak zwykle.

zaroowka
Gość
zaroowka

Hell YEAH!

I to jest właśnie kwintesencja zabawy w takie rzeczy – czy to longboard, czy to rower, czy wyskakiwanie ze sprawnego samolotu z kawałem szmaty na plecach…

…a potem jest dzika radocha jak się uda. :)