Dzielę niedzielę

Myślisz, że linoskoczek łażący po ziemi stawia stopy równie precyzyjnie jak wtedy, gdy przechodzi między szczytami? Punkt podświetlenia decyduje, nie punkt oparcia.
Dziś znowu kręciłem się do rana po śpiącym mieście, wschód na ogonie i w lusterkach to najbardziej jarający widok dnia, warto tłuc się z morfeuszem pół nocy dla tej chwili z refleksami w odbiciu. Ale potem, z każdą godziną, stopniowa depilacja aktywności, do krwi ostatniej, aż leukocyty, zdemoralizowane kofeiną, odmówią współpracy i czujesz, że płyniesz, noga z gazu, „mam wyjebane”, a to czternasta dopiero, krótki reset i teraz dziubię klawiaturę bo terminy się prężą. Pusty bak, pełna głowa, fenomenalna niedziela. Co Ty na to, hm?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o