eintorwdO Odwrotnie

Mniej niż przyjaźń ponieważ więcej – paradoksalny dystans sobowtórności
Od zawsze wydawało mi się, że to wszystko jest nie tak, niedopasowane jak krzywy puzel – nie! – w ogóle nie przylegające. Od dziecka. Miałem poczucie, że to co mi się mówi jest nie na swoim miejscu, czułem s
ię często tak, jakbym funkcjonował w świecie na odwrót. Gdy coś dostawałem (nie tylko w sensie materialnym, głównie emocjonalnym, psychicznym, duchowym), to miałem wrażenie, że to jakiś hologram, coś odegranego specjalnie na potrzeby chwili, że wszyscy to rozumieją, że w domu powieszonego nie gada się o sznurze i takie pieprzenie w tym stylu. A ja wgapiałem się w to, nic nie rozumiejąc, grając ze wszystkimi w te mądre miny, a w głowie konstruowałem, z „otrzymanych narzędzi”, odkręconą rzeczywistość, jakiś paradoks, „grzebiąc” przy dogmatach, odwracając, nie wierząc albo wierząc wbrew, nakłuwając, brocząc. W szkole nienawidziłem matematyki, nie rozumiałem wzorów, równań, etc. ale wymyślałem dobrą odpowiedź i nie umiałem jej uzasadnić. Nawet teraz, jak staję  przy oknie i patrzę na zewnątrz, to mam to „odwrotne” poczucie (coś jakby czytało się w drugą stronę, od prawej do lewej, tylko że wszyscy mrugają okiem, w sensie, że taka tajemnica i czytają głośno normalnie albo totalnie nie kumają o co chodzi z czytaniem ale sklejają literki według jakiegoś prostego wzoru i wciąż pytają się czy dobrze, albo nie pytają o nic, kleją je, nieważny wzór, po prostu go kumają – a tak naprawdę to wszystko jest odwrotnie). Chyba nie umiem tego opisać. No bo – niby małżeństwo, a on ją leje, niby matka/dziecko, a ona wyzywa je, aż ono głuchnie, niby przyjaźń – a zesrało się, gdy kasa, niby modlitwa – a handel, niby „nie chcę tak” – a zrobiłam, niby kocha – a zdradza. No na odwrót, kurwa, na odwrót. Takie pisanie słowa „wolność” w zeszycie w kratkę.
Rzecz w tym, że jak ktoś jest sobowtórny, podobny w czymś, że aż boli, to, żeby zaznaczyć swoją odrębność, wychodzę z tego, odkreślając wyraźną, dokładną kreską siebie, by nie zatracić w tej bliskości własnej tożsamości wynikającej z identyczności (dlatego „dystans sobowtórności”) -skoro dwa obiekty są takie same, to po nałożeniu na siebie zlewają się w jeden kształt – a ja wtedy aż nie mogę uwierzyć, że ktoś wie dokładnie o co mi chodzi, że się zorientował w odwrotności, że mi ją dał do zrozumienia, że nie muszę mu tego opowiadać (bo, jak widać, nie umiem). Ja bardziej odczuwam czyjeś spojrzenie na świat niż je rozumiem (jak z tą matematyką) Ufffffff.
Tak widzę rzeczywistość, budynki, kolory, powietrze, że to wszystko jest nie na swoim miejscu, że pomieszane ale wszyscy łażą wkoło, że nic się nie stało, że tego nie ma, że wszystko pasuje a jakby mrugali cały czas okiem, tylko o tym nie wiedzieli. Gdy wpadasz w dołek po króliku Alicji, to gapisz się na świat z drugiej strony lustra. I wtedy wszystko pasuje. Odbicie to granica. Przekraczasz na własną odpowiedzialność.

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "eintorwdO Odwrotnie"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonymous
Gość

Ze niby mam partnera a wyje wieczorami bezgłośnie w poduszkę…. Ze niby mam rodzinę a w środku nic,zero….

ania
Gość

bo samo nic się nie zrobi…nad wszystkim trzeba „popracować”, nad relacjami z ludźmi przede wszystkim. problem w tym, że 99 procent społeczeństwa jest leniwa. Nawet myśleć im się nie chce. Wygodniej jest chłonąć telewizyjną sieczkę, katolickie dogmaty, powielać schematy i płynąć z prądem jak ławica zdechłych ryb… ewentualnie wyć bezgłośnie w poduszkę użalając się nad sobą i czekając na cud. który nie nastąpi. Mamy inteligencję, wiedzę, mnóstwo doświadczeń mądrzejszych od nas samych, możliwości do nauki itd…, – ale wszystko to na nic jeśli ktoś jest leniwym ignorantem… jeśli woli wegetacje w Matrixie…

Anka
Gość

Taaaa…słowa wypowiedziane w tym samym momencie, czerpiesz oddech, lekki rzut okiem i już wiesz, że druga osoba to samo chciała powiedzieć i zachwyt, bo to w ogóle nawet nie na temat, a tak samo.
W pierwszej chwili olśniewa, że jak, tak bez słów, pokrewieństwo dusz, wyjmuje niewypowiedziane myśli – a po czasie robi się za dużo, za ciasno, za blisko i brakuje – tych słów, które jednak trzeba powiedzieć, innego widzenia. Bo ileż można się zagłębiać w lustro.