Geny

Zauważyłem, że w moim samochodzie psują się dwie rzeczy – alternator albo coś innego. Ponieważ Rondel niedomagał był ostatnio a ja, próbując go załatać na kanale, upieprzyłem się tylko w smarze po łokcie-nos-uszy bez szczególnego efektu, to udałem się na reanimację do PanaGienia, ni to sąsiada ni mechanika.
PanGienio zęby zjadł na dwusuwach, mentalnie ciągle jeszcze mieszkał na osiedlu dla przesiedleńców, mimo że wybudował sobie chałupę wielkości lotniska, z własnym przystankiem autobusowym i przewodnikiem, który oprowadza jego własne dzieci po posiadanych włościach. Z uwagi na gabaryt lokum, PanGienio rodzinę w liczbie – synów dwie sztuki, córek jedna, żony półtora, bo gieniowa połowica lubiła zjeść – widywał raz w roku, w okolicach jakichś świąt czy coś. Nie bolał nad tym jakoś specjalnie, bo raz nad czym tu boleć, a dwa bo na ogół uczucia swe przelewał na tretytki łapiące poduszkę pod silnikiem. Płytki afekt. Ogólnie w gienkowym życiu nie było miejsca na pierdoły, problemy rozwiązywał doraźnie, zazwyczaj zasypując je miliardem banknotów, które łopatą upychał w specjalnej szopie na banknoty, przez lokalną społeczność nazywaną bankiem czy jakoś tak.
– Patrz pan, jaki ten mój kumaty. – rzucił PanGienio spod samochodu, jak już wjechałem na kanał. Kiepik mu się memłał wściekle w kąciku ust, bo nie miał dojścia piętnastką, a koniecznie chciał odkręcić jakieś gówno odpowiedzialne za temperaturę w moim Rondlu. – Na studia polazł. Nie da się frajerom wysiudać.
– Jakim frajerom? – zainteresowałem się, bo rzeczywiście ta piętnastka jakaś taka nie tego.
– No tym od niego, z rady nadzorczej – wyjaśnił rzeczowo. Kiepik zmienił kącik. – Siedział na tych zebraniach, spokojna robota, tylko nie bardzo wiedział o czym oni tam gadają, skarwieńsyny. Jakieś numery czy cyfry, wykresy takie, pokazywał mi nawet, ale panie, gdzie on ma głowę do tego, jak on w podstawówce to z tej, kurwa, matematyki garował, aż facetce przylać chciał. Cośmy się z żoną wtedy do szkoły nachodzili, to nasze.
Zaparł się nogą i szarpnął. Rondel jęknął. Bez rezultatu.
– Jak przyniósł od nich, z tej rady, te ich papiery do domu – kontynuował po chwili – to, panie, ja nawet nie wiedziałem z której strony to oglądać. A on to już w ogóle, ni w ząb, nawet przeczytać nie umiał. – Pan Gienek zawiesił głos między stęknięciami i zaciągnął się głęboko kikutem po szlugu. – No nie jest orzeł, kurwa, wiem przecież, ale co zrobię?! Dzieciaka zostawię?!
– No, nie. Chyba… – zaprzeczyłem pewnie. Bo faktycznie, gdzie dzieciaka zostawić na lodzie, przecie ledwo trzydziestkę skończył. Niemowlak, kurwa.
– Teraz to te komputery, bajery, a ja to tylko wiem, gdzie młotkiem jebnąć. – Gienio jebnął młotkiem. – O, patrz pan, puściło!
Po chwili w upapranej dłoni mechanika ukazała się jakaś metalowa część. Czyli faktycznie, puściło. Wylazł z kanału i podreptał na magazyn. Po chwili wrócił z nowym elementem i jął odwracać procedurę, czyli przykręcać.
– A one sobie umyśliły, że go wypieprzą. Te dziady z tej rady. – podjął na nowo wątek. – Bo studiów nie ma. A one, sprytne, chcą se swojego wetknąć. A takiego wała! – Pan Gienio machnął kluczem zamaszyście, pokazując jakiego wała.
– No i co teraz? – zapytałem o cenę. Bo przykręcił koncertowo.
– No na studia poszedł. I chuja mu zrobią.
– A jakie te studia?
– Jakieś tam takie. Na Chocimskiej.
– No, ale zdawał tam na coś, jakiś egzamin chyba?
– Nie musiał. Auto dziekanowi robiłem.

Aha.

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
BartekZKartekDariusz MłynarskiMagdalena SuskaTomek Michalskiabl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
abl
Gość
abl

no co to jest, ja się pytam?! tak znienacka i bez ogłoszenia całemu światu nowy wpis dodawać?!
(po wpisaniu „Chocimska” w google wyskakuje szkoła podstawowa, co chyba rzuca nowe światło na sprawę ;) )
dobrego dnia :)

abl
Gość
abl

a 5 minut później świat fejmu fb już się uruchomił.

Tomek Michalski
Gość

„Auto dziekanowi robiłem” – mistrzowska odpowiedź :D

Magdalena Suska
Gość

Jakie to proste

Dariusz Młynarski
Gość
Dariusz Młynarski

A z ciekawości, jakiej marki jest Rondel ?

BartekZKartek
Gość

Daj spokój, Darku, to bardzo mało ważne ;)