Idealny moment

Goniłem i goniłem Świra, z nadzieją, że tylko dziubnę i go pozamiatam, a tymczasem coś zgrzytnęło w kostce i zamiast zrobić z niego wiatrak, sam zmieniłem się w rulon po kebabie. Już szorując twarzą po trawie wiedziałem, że coś strzeliło w kostce, ale dopóki nie spojrzałem w dół, ciągle przypominałem faceta, który spadając z pięćdziesiątego piętra, w kółko powtarza – „Jak na razie wszystko jest w porządku, jak na razie wszystko jest w porządku…”. Złamana noga nie boli tak bardzo jak urażona duma, że go nie dogoniłem, a on zabrał się z piłką i skaleczył moje ego bramką. Gdy coś chrobotnie w środku od razu się wie, że to groźne, nie wiem, słyszy się, że kość trzasnęła, czy coś, nieważne – po prostu się wie. Plus dojmujący zimny pot na karku i pustynia dookoła. Przez króciutką chwilę jest się naprawdę sam na sam ze sobą, właśnie ciało dało sygnał, że nie ma odwrotu i za ułamek sekundy pustynię zaleje fala bólu. Ciężko obiecać sobie wówczas homeostatyczną ciszę, gdy się tak stoi pośrodku niczego, wśród kaktusów, w oczekiwaniu na tajfun, który już się widzi, ale jest się przyspawanym do podłoża i nic nie można zrobić, jest nadzieja tylko, że się to przyjmie w idealnym momencie.
Myślę, że idealny moment to iluzja perfekcjonisty. Głęboka woda i tyle. Zalało.
***
Psycholog w służbach mundurowych. Pies z wglądem w siebie i w myśli innych. Iluzja władzy. Test ze spuchniętą kostką, wczoraj chrobotnęło, ale egzamin to egzamin, zaciśnięte zęby i 41 pytań. Stop – czas minął. Dopiero teraz szpital. Wytrzymałem 12 godzin.
***
Rentgen.
Diagnoza.
Złamanie.
Gips.
***
Leżę teraz na trawie przed domem, lapek na kolanach i gapię się w chmury. Mimo wszystko – jestem szczęściarzem. Za sześć tygodni, Świr, już za sześć tygodni…

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
ania Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ania
Gość
ania

szczęściarz… 6 tygodni wolnego ;-))))) i Świr w perspektywie…. Lucky Man ;-)