Kampania

Myłem naczynia, gdy ze zlewu wylazł jakiś koleś ze szczęką nachodzącą na żuchwę.
– Boguś jestem. – przedstawił się dziarsko. – Chcesz rower? – dozapytał ociekając. Z dupy zupełnie, no bo kto by się spodziewał, że w swoim zlewie spotka kolesia z brzuszkiem w uniformie z decathlona czy z go-sportu. Fit takiego.
– Rower? – zdziwiłem się, bo na chuj mi rower.
– No, rower, normalnie, no – wyjaśnił rozglądając się za jakimś czymś do wycierania. Rower oparł o stół. – Dobry jest, napompowany. Za tysiaka.
Faktycznie dobry rower. Normalnie. Napompowany.
Czegoś mu jednak brakowało.
– No a pedały? – błyskawicznie wykryłem defekt.
– Bez pedałów. – nie tracił rezonu Szczęka. – Pedały zabieram ze sobą. Dlatego za tysiaka.
– To sądzę, że nie do końca chcę chyba – raczej podjąłem decyzję. Twardo trzeba.
– Serio? – Boguś przewrócił oczami. – Czemu?
– Nie opyla się – odparłem. – Za tysiaka mogę kupić sobie samochód jakiś.
– Samochód?!
– Albo dom. Nieduży i nie w centrum, no ale dom to jednak dom. Taki do 120 metrów. Z tarasem. W „L” wygiętym. Z desek. Deszczółek bardziej. W jodełkę.
– Z deszczółekwjodełkę?!
Kiwnąłem głową.
– To faktycznie ten rower to nie bardzo jakoś. – przyznał Boguś kwaśno i zaczął chować odkręcone pedały. – No, ale co było, to było, ja nie po to tu jestem – zmienił nagle temat, zapiął plecaczek i zatarł ręce tak energicznie, że zaczęły lekko dymić.
– A po co? – zainteresowałem się życzliwie.
– Odkręcisz? – w odpowiedzi Boguś-Szczęka nie zasypiał gruszek w popiele i podał mi jakiś słoik z mazią.
– Do czego to? – mimowolnie złapałem za zakrętkę i zacząłem się ze słoikiem mocować. Kliknęło.
– Posmaruj się. Zobaczysz
– Jak posmaruj, co posmaruj… Tym? Się? – zamachałem otwartym słoikiem.
– Tymtyrymtym – odparł enigmatycznie, nabrał ze słoika solidną porcję brei, paćnął sobie w ryło i jął ją breję po rzeczonym ryle rozsmarowywać. Wpakował się przy tym do zlewu i tak w kucki kontynuował opaćkowywanie. Gapiłem się na niego z rozdziawioną buzią, no bo nie codziennie serwisant z decathlonu wbija mi do zlewu z breją na ryju. Nie minęła chwila, a Szczęka zaczął się rozpuszczać i sobie ściekać do odpływu.
– Ej, kurwa, co to za ściekanie?! – wydarlem się na pół dzielnicy, no bo co to, kurwa, za ściekanie. Ale, ponieważ trochę mnie przytknęło – bo gdzie on się wybiera przez ten zlew i ta papka w słoiku i w ogóle o co chodzi, nic nie wyjaśnił, tylko dzida w odpływ, a ty się, człowieku, zastanawiaj, czy ci jakiejś śrubki we łbie nie urwało – to usłyszałem tylko hałaśliwy bulgot z kolanka i tyle go widziałem.
Z-automatu-bez-zastanowienia władowałem się do zlewu i czym prędzej umorusałem japę tą jego mamałygą. Momentalnie spłynąłem do odpływu i na wysokości syfonu pod budynkiem dogoniłem skurczybyka.
– Ej, Boguś, co to za maź, o co chodzi w ogóle? – wychlupałem mu w chyba-ucho, bo jakiś taki ciekły był.
– Fajne, co? – ucieszył się w odpowiedzi, celując w główną rurę. – Testujemy nowy produkt. Kampania taka. Na paradę równości.
– Kampania?
– „Nie pedałujesz to spływaj”.
– Aaaa, to dlatego ten rower i w ogóle – elementy układanki zaczęły powoli do siebie pasować.
Zadumałem się na chwilę. Kto by pomyślał, że taki zwykły Boguś, a takie hasło wymyślił, no no… Coś jednak nie dawało mi spokoju.
– No a te pedały odkręcone? – zapytałem w końcu przeciekając pędem przez kolejny zakręt.
– Też kampania. Dla narodowców – zabulgotał pogodnie, wyjął zdemontowane akcesoria z plecaczka i zamachał nimi raźno.
– Dla narodowców?
– No. „Nie ściekaj się, gdy widzisz pedały”

 

 

 

 

 

 

* tekst ukazał się w majowym wydaniu miesięcznika „Twórczość”

5
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
aikusimięiciebiętężiw.nowa.2.0aniaangelika ka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
angelika ka
Gość
angelika ka

made my day ! błądze dziś u ciebie. jaram się :)

ania
Gość
ania

to ja popedałuje i nie ścieknę się na widok pedałów ;-)

iw.nowa.2.0
Gość

Świetny, super że się tam ukazał, zasłużył! :)
Imponującą masz wyobraźnię.

imięiciebiętęż
Gość
imięiciebiętęż

No masz ci los, pomyślałem dokładnie o tym samym

aikus
Gość
aikus

Inspired by „Detektyw inwektyw”