Luzik

Mój sąsiad naprzeciwko przekroczył magiczną granicę ośmiudych. Nie jest to jakiś wynik co na kolana rzuca, no ale codzienne widywanie go, jak nago wykonuje wymachy łamane na przysiady w celu poprawy funkcjonowania ogólnego z naciskiem na krwiobieg, nasunęło parę wniosków. Najważniejszy z nich to ten, że w miejsce codziennej napinki czasem wystarczy tylko tolerancja dla swoich dziwactw lub pośliźnięć. I wtedy, zamiast autodialogu z jakimś mieszkającym w nas faszystą, dogadujemy się z lustrzanym odbiciem, które, po prostu, w chwili słabości, przeleciało kozę.

5
Dodaj komentarz

5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
disqus_T0sSt5NsXk

Piękne Mistrzu.

klasyczna

Może ośm dekad uznało tylko trzy z nich i całkiem im z tym dziwactwem dobrze.

urzędniczka z przymusu

Przeleciałam kiedyś kozę w chwili słabości. Może faktycznie trzeba się z tym pogodzić?

Cloud

Nie pasuje mi to. Ja bym się nie godziła, ja bym zapomniała.

Ania

Może mam trochę ponad połowę z tych 8 dych szanownego sąsiada i niekoniecznie upodobanie do kóz czy gołej gimnastyki,ale już wieki temu pogodziłam się z sobą w całokształcie, wraz ze wszystkimi głupotami, narowami i innymi farfoclami bujnej, niczym dziewicza dżungla, osobowości. Faktycznie żyje się sympatyczniej i mniej stresowo.