Odkurzacz

Postanowiłem świat obejrzeć, toteż, nasączywszy szmatę siuwaksem, jąłem trzeć okno celem światła wpuszczenia, bo mi się znudziło w samo południe z latarką pilota do telewizora na stoliku w salonie szukać. Zanim się obejrzałem, polazłem za ciosem i pół chałupy wybebeszyłem, i się okazało, że nie mieszkam w kawalerce i tam dalej to jeszcze dwa pokoje są, tylko dojść się nie dało i trochę Narnia. Tak się kolumbowaniem we własnym domu rozhuśtałem, że znalazłem odkurzacz w szafie i mi ochroniarz dopiero po godzinie powiedział, że jestem w garażu i quadem sąsiada próbuję podłogę wyczyścić. W ułamku sekundy dojrzałem do decyzji o zakupie odkurzacza, albowiem ów wydawał się być brakującym ogniwem układanki, której efekty zamienią mój kwadrat w Burdż al-Arab.
Pofrunąłem do królestwa ej dżi di i mnie ręce opadli. Chciałem kupić zwykły odkurzacz, a tymczasem przede mną stanęło siedemdziesiątdwatysiące modeli, z których najtańszy miał funkcję tostera i frytkownicy, a na najdroższym można było z Okęcia startować. Przydybałem przeto jakiegoś kolunia w uniformie z logiem, który chwacko dzierżył miarkę w dłoni.
– Panie, panie, chodź pan tu! – zagadałem fachowo. – Patrz pan, te odkurzacze – który byś pan wybrał, co?
Facio spojrzał na mnie z wyższością, strzelił z miarki, odkaszlnął, nabrał powietrza w płuca i wyczułem, że zaraz otworzy się puszka z pandorą, bo się jebany przygotowuje jak Pavarotti w La Scali.
– Proszę pana, jedyny który ma sens to ten tu o – oświadczył w końcu z mocą i wskazał z dumą na sprzęt, który wyglądał jak silos do przechowywania zboża na wypadek klęski żywiołowej. – Jest to bezworkowy soniczny pochłaniacz z sensorem zmierzchu i odysaczem zrogowaciałych pozostałości po kopytach zwierząt hodowlanych i systemem zasysania wody z akwenu do tysiąca metrów sześciennych… – nie dokończył, bo przyjebałem mu prewencyjnie szpadlem i zawlokłem na dział z sanitariatami, ułożyłem w wannie i zasypałem wapnem.
Chyba mnie widzieli na kamerach, bo natychmiast pojawił się koło mnie taki grubcio, w ogrodniczkach. Też z logiem. Za uchem ołówek czyli fachura.
– W czym mogę pomóc? – od razu przejął stery.
– W odkurzaczu – odparłem zgodnie z prawdą, gdyż w odkurzaczu.
– A co pan będzie tym odkurzaczem robił? – momentalnie rzucił koło ratunkowe.
– Spawał – wycedziłem patrząc mu w oczy.
Prawie ukucnął z emocji.
Dotarło do niego, że ma tylko jeden nabój i nie może spudłować.
Sięgnął nad głowę i zdjął z półki pudełko.
– Bierz pan ten.
– Ten? – upewniłem się.
– Ten, ten, na pewno ten pan bierz, jest najlepszy.
Przyjrzałem się pudełku.
– Przecież to lampka nocna.
– O kurwa, faktycznie! – wyrwał mi z ręki szpadel, przypierdolił sobie prewencyjnie, stracił przytomność i zawlókł się na dział z saniatariatami i ułożył w wannie. Pomogłem mu z wapnem.

Po dwóch dniach szwendania się po obiekcie skończyły mi się wanny i gdy już traciłem nadzieję, trafiłem na ladę z punktem informacyjnym. Za ladą urzędował szefunio, który wszystko widział, wszystko wiedział, wszystko sprawdził, a ponieważ zwierzchnik od 5 lat nie daje mu awansu, to kolo ma wyjebane i ogląda pornole w pracy. Gdy podszedłem do lady, nawet na mnie nie spojrzał, tylko wodził znudzonym wzrokiem po ekranie monitora, na którym jakaś naga laska robiła mostek.
– Odkurzacz chcę kupić… – przeszedłem od razu do sedna.
– Tiaaa…? – ni to się zdziwił ni mruknął, ciągle nie odrywając wzroku od monitora.
– … no i żeby odkurzał – rozkręcałem się w swoich szaleńczych pragnieniach.
– Yhmm – kolunio kompletnie nie zwracał na mnie uwagi, tylko przekrzywił głowę, bo laska z ekranika z tego mostka do szpagatu się zbierała.
Wyczerpała mi się lista niezbędnych cech upragnionego odkurzacza.
– No to taki bym chciał – dokończyłem. Laska była zwinięta w precel.
Facio spojrzał na mnie leniwie, otaksował, po czym schylił się i spod lady wyciągnął odkurzacz. Zwykły odkurzacz.
Szpadel wypadł mi z rąk i prawie się rozpłakałem.
Dokładnie takiego szukałem.
Dziesięć kurwa na dziesięć.

Gostek wypisał mi kartę, podpisał się w piętnastu miejscach, odplombował gwarancję, wróciłem z pieczątka, że zapłacone i już miałem wychodzić, gdy wpadło mi do głowy najważniejsze pytanie.
– A ten odkurzacz mocno ssie?
– Panie – spojrzał z czułością na elekroluksa. – Aż łzy lecą!

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
JagabartekZkartekLESZEKkasiawiolka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
xpil
Gość

Tekst najwyższych lotów, szacun. Szkoda tylko że taki suchar na koniec, ale nic to. Uchachałem się konkretnie, jak zwykle. Piszpanpiszpanpiszpanpiszpan….

Iwnowa
Gość

Teraz w każdem jednem markecie i AGD będę zaglądać do tych wanien :)

Jaga
Gość

hmmm, spawać odkurzaczem ponoć też można tylko potrzebna jest specjalna dostawka. Dlaczego wcześniej nie trafiłam na twoje teksty? Wszystko super, ale brakuje mi tu jakiegoś spisu treści żeby zacząć czytać od poczęcia, blog od poczęcia. A może jest tylko ja znaleźć nie potrafię? cóż, kolor włosów zobowiązuje

LESZEK
Gość
LESZEK

a po co Ci spis? Kiedy trafiłem na stronę Bartka przeszedłem wszystkie „STARSZY POST” do końca.To samo zrobili moi koledzy, którym wysłałem aktualny link. WARTO!!!!!

Jaga
Gość

a widzisz… nie wpadłam na to :) Czyli jednak mój kolor włosów zobowiązuje :)))

LESZEK
Gość
LESZEK

W ten sposób nie myślałem :). Ale jakaś tam odmiana spisu istnieje. Teksty Bartek dzieli na kilka grup. Trzeba kliknąć trzy kreski w prawym górnym rogu. :) Przyjemnego czytania.

Jaga
Gość

LESZEK – spokojnie:) mam dystans do siebie i popełnionych przez siebie gaf

wiolka
Gość
wiolka

ILY. Nieustająco

kasia
Gość
kasia

Kocham Pana, panie bartek <3