Pomiędzy

Najtrudniejsze są momenty „pomiędzy” pisaniem. Wena ma mnie wtedy w dupie, słowa nie chcą się sklejać, jakby były kupione w supermarkecie „Krzyś” przy wlocie do Rzeszowa, historiopowieści trzęsą się gdzieś w kącie, że jeszcze nie teraz i w ogóle mam ochotę podpalić czyjąś boazerię. B’łazerię.A umysł zaszpachlowany jakąś szybko twardniejącą mazią i zabity deskami.
Wymyśliłem sobie trening – zestaw przeróżnych zabaw z rzeczywistością, czasem przez wygięty pryzmat ściganych w majestacie prawa środków gotujących mózg, ale częściej przez żmudny, rzemieślniczy wysiłek układania historii z kilku losowo wybranych słów. Trochę jak w Ulicy Sezamkowej – sponsorem tego tekstu są dziś słowa „kokarda, cesarz, wykluć, ulica, kąt” – i jedziemy z koksem. Wersja maksimum – opisać możliwie dużą ilością synonimów, wersja minimum – stworzyć historię przy użyciu możliwie najmniejszej ilości słów. Po kilku godzinach ctrl+a i „idź pan w chuj z takim pierdoleniem” czyli kosz i jedziemy od nowa. Z całej tej bazgraniny wykluwa się czasem jedna linijka, którą pieczołowicie zawijam w kokardkę i chowam w kąciku swojej Ulicy Sezamkowej. Co cesarskie cesarzowi.

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AgaaniazorkaAnonymous Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonymous
Gość
Anonymous

Góra-dół, branzowy standard, nie zapominaj gdy przyjdzie sukces. A przyjdzie, przyjdzie, sporo ludzi na to pracuje :-)

zorka
Gość

!

ania
Gość
ania

a najgorzej gdy czujesz na plecach nacisk w postaci sympatycznych, zachęcających do „obfitej twórczości” komentarzy od zachwyconych czytelników… :-)

Aga
Gość
Aga

o i tu kilka słów prawdy opisaniu, a nie że „samo się pisze, samo spada z nieba”