Pralnia

Na atomy rozwalają mnie drobiazgi, które wlewają w świat tęczę.
Pralnia w Centrum Handlowym. Automatyczna taka. Zadzwonił telefon. Słuchawkę podniosła młoda kobieta, pracownica punktu, z żelazkiem w dłoni. Wyglądała jak logo endorfin.
– Tak, słucham – zaświergotała wesoło.
– Co ja mam? – zaskrzeczała w odpowiedzi słuchawka głosem dziadka pamiętającego czasy przed wynalezieniem koła.
– Co co pan ma? – uprzejmie zdziwiła się pani Żelazkowa.
– No właśnie nie wiem – starszy pan wydawał się być strapiony.
– Nie wie pan czy co pan ma?
– Czy co ja mam to ja wiem – wyjaśnił precyzyjnie – Tylko nie wiem co to jest.
– No to co czy co to jest co pan ma? – Pani Żelazkowa wygięła się gramatycznie nie zdejmując ręki z pulsu wydarzeń.
– Tego właśnie nie ustaliłem…
– A jakaś podpowiedź?
– No ajfon czy ajpad? – z dziadka wygramoliła się wreszcie istota rzeczy.
– Telefon czy tablet? – Endorfinka naprowadziła pogodniełagodnie.
– Tablet – skonkretyzował dziadzio.
– To ajpad.
– Dziękuję. Do widzenia.
– Proszę, do widzenia – oduśmiechnęła się do słuchawki i wróciła do prasowania.
Żadnych zagięć, wszystko gładkie.

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
JoannaŁukasz BiałeckiFermena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Fermena
Gość
Fermena

błyskawiczne porozumienie – bez bariery pokoleń ;)

Łukasz Białecki
Gość
Łukasz Białecki

Wow :D

Joanna
Gość
Joanna

Cudne :)