Ranny styl

Zwlokłem się rano z łóżka tylko dlatego, że zaczęło się ono kurczyć w zastraszającym tempie, a pęcherz dawno już osiągnął poziom krytyczny. Ciekawe, któremu z organów przypadła rola, jaką miał ten facet z mojego dzieciństwa, który z mocą oznajmiał obywatelom na falach Programu Pierwszego Polskiego Radia, że„stan wody Wisły: w Zawichoście 254, przybyło 9”. Nie wiem, ale bardzo wyraźnie słyszałem w głowie komunikat o krytycznym stanie płynów nie-ustrojowych-już-za-chwilę. W ubikacji wiele ciekawego się działo, jak zawsze zresztą, ale to temat na forum proktologiczne dla wielbicieli produktów ubocznych dynamicznej przemiany materii, w dupie to mam, idę na dół po mleko jakieś czy coś, bo głowę mam jak właściciel pasieki. Huczy echo i pustka, z wyciętą pamięcią, coś się wczoraj działo, ale obraz za mgłą i niejasny jakiś, jeśli podkręcę mu kontrast chociaż o jedną kreskę to kineskop wyjebie i zamknie się nade mną czeluść bez dna i w tej ciemności będę tak tkwił beznadziejnie jak Łysek na Idzie, dopóki ostatki małych mendelejewków nie wyparują z resztkami płynu mózgowo-rdzeniowego . Nigdy już nie wchłonę chemii, koniec, zespół dnia następnego ryje pogrzebaczem ścieżki w głowie, żadnych wyraźnych śladów, tylko mgła i jacyś dziwni ludzie z ustami na odwrót, gdy mówią, dolna warga jest górną, nic nie można zrozumieć, bo jakiś chichot zza pleców, dopiero po chwili dociera do mnie, że jestem już w sklepie i stoję przed lodówką z mlekiem i śmieję się do kartonów. Chichot za plecami to fretkopodobna sprzedawczyni wgapiająca się w moje plecy. Niżej trochę. Z bokserek wystawała mi wstążka papieru Velvet. Nigdy się nie kończy. Uświadomiłem sobie, że po pierwsze jestem w samych bokserkach, a po wtóre z tyłka łopocze mi papier toaletowy. Trochę ciężko zachować powagę. Gruchnąłem śmiechem, zarażając klientów i Panią Fretkową i kartony mleka dość beztroskim podejściem do mody codziennej.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
ania Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ania
Gość
ania

może to był papier, a może ktoś tobie zatknął chorągiewkę w tyłek…. bywa różnie ;-)