Recepta

Podbił do mnie pod blok Janek. Na murek, obok śmietnika. Z piwkiem, że niby faceci zerują browarek, gdy chcą wyjebać z siebie gruz. Niespecjalnie miałem ochotę na babranie się we flakach, no ale w końcu po to są ziomki-na-murku-przy-śmietniku. Dobra, asie, to jedźmy z tym koksem, miejmy to już za sobą, bo się murek kończy.
– No rozwaliło się. – oświadczył na wstępie Janek.
– Olka? – domyśliłem się błyskotliwie
– Olka. – kiwnął głową. – I co mam teraz zrobić? – spojrzał na mnie, tak trochę z nadzieją ale bardziej beznadziejnie. Wyglądał jak Renee z „Allo, allo”.
– Znajdź nową – pociągnąłem łyka. Dziwne jakieś to piwo było. – Albo nie znajduj. Bujasz się z tą Olką osiem lat, co jakiś czas któreś zaciąga ręczny, wbijacie na wiraż i potem zdziwieni, że dziury w głowach. Co ty, kurwa, masz mentalność termita?
– Bo to jest jakieś popieprzone, stary. – odparł znad swojej butelki. – My się przyjaźnimy i ciężko jest potem bez siebie się obejść. Wiesz, ona jest pierwszą osobą, której chcę powiedzieć, że się z nią rozstałem.
– Rozstajesz się z nią nie dlatego, bo BYŁO tak cudownie, tylko dlatego, że JEST tak do dupy – odowiedziałem – Łapiesz to, czy znowu wbijamy na rondo i do-zobaczenia-na-murku-za-pół-roku, hm?
Znowu łyk. To piwo jednak chujowe jest, jak się je pije do flaków

***
Zadzwoniła Magda.
– Co mam robić, co mam robić, bo Paweł, co mam robić, co mam robić, i on teraz z tą Ulką, co mam robić, co mam robić, co mam…
Kurwa, jest druga w nocy, pojebało cię?

***
Napisał Darek. Siedzi w Londynie i nie może zapomnieć. Kaśka do niego napisała. Po czterech miesiącach. Jak się ma i w ogóle i czy myślał o tym wszystkim, bo ona to już sama nie wie.

Masz na to jakąś receptę, Bartek?

***
Mam.

Wóda. Do odcięcia.
Seks. Z przypadkowym partnerem obdarzonym monstrualnych rozmiarów fiutem. Do odcięcia. Może być laska.
Potem znowu wóda.
Rzyganie. Znowu rzyganie.
Apteka, 40 tabletek accodinu. Popić wódą. Do odcięcia.
Znowu seks. Może być ten grubawy sąsiad spod dziewiątki. Z trądzikiem. Do odcięcia.
Koncert Stripes’ów.
LSD i trójkąt. Jeden z partnerów koniecznie czarny. Do odcięcia.
Rzyganie.
Wóda. Do odcięcia.
Kradzież batona i prezerwatyw w sklepie.
Dołek. 24. Plus trzydzieści dni prac społecznych.
Wóda. Do odcięcia
Pierwsze pół roku jest ciężko, potem powoli przechodzi. A jak już przestaje się rzygać po accodinie to się nawet nie pamięta jak on miał na imię. Jak ona miała na imię.
***
Rozpadłaś się. Rozpadłeś się. I jeszcze.
I znowu.
Dawaj, to nie koniec.
Znowu.
I kolejny raz.
Jest szansa, jedna na sześć, że napierdalając łbem w ścianę, trafisz w zbrojenie. I nie znieczulisz tego wódą, koksem czy jakimkolwiek innym specjalistą-od-wykrzywiania-rzeczywistości.
I koleś, spod dziewiątki, nie odpowie na te parę pokurwionych pytań.
Wtedy…
…wstaniesz.
Lub nie.

  • Obserwator

    Sprawdzałem kiedyś tą receptę – organ męski działa, Bart… Najlepszy na to jest czas, niestety…

  • Maciek D

    Murek obok śmietnika szkodzi. Zaczynasz przeklinać…:)

  • abl

    Ech. Kawał chuja z Ciebie, chociaż z sercem – jak to kiedyś chyba Obserwator napisał. Ale ta tu recepta jest jak z najgorszej przychodni: nie leczy nic, czasowo uśmierza ból. A nie da się przyczyn?

  • mph

    To nie jest recepta. To kolejny etap „choroby”.