Traktor

Poniedziałek zastał mnie przed chwilą w stanie lekkiego zużycia, bowiem dzień wcześniej, w sobotę, postanowiłem dowieść, że grawitacja nie istnieje i wprowadziłem się w stan nieważkości z grupą meksykańskich tancerek. Wąsatych.

Dobra, z Maćkiem, ale miał sombrero.

Wlazłem tedy w boczną uliczkę i jąłem maskować ślady rzeczonego zużycia za pomocą jajecznicy, kawy i zestawu do dializy w offowej knajpce, dość popularnej wśród klonów zasilających jakąś strasznie ważną korporację za pierdyliard dolarów, z okna której, na stodwudziestym piętrze, regularnie raz w tygodniu wyskakuje kolejny prezes. Zanim chłopina dolatuje do ziemi, rada nadzorcza wybiera nowego, którego w kolejnym tygodniu będzie najmniej brakowało i biznes się kręci.

Jako, że śmierdziałem sobotą i śmietaną osiemnastką, towarzystwo siedzące na brekfaście obłaziło mnie łukiem, co zaowocowało tym, że po pół godzinie kokoszenia się w pojemniku na klienta, zostałem totalnie sam i mogłem oddać się ulubionej czynności jaką jest tępe gapienie się na cycki barmanki, ku satysfakcji tejże. Gwoli sprawiedliwości należy jednakowoż oddać, że równie dobrze mógł to być pękaty barman, bo z uwagi na niedawną nieważkość, jechałem na pozycyjnych, czyli zasięg rejestru wizualnego cokolwiek kulał i bardziej zarys sylwetki się wgrywał niż szczegóły anatomii. Ale cycki to cycki, instynkt, ewolucji w chuja nie zrobisz.

Jakkolwiek – ponieważ przetaczanie krwi jednak trochę trwa, to, zaspokoiwszy swoje mokre marzenia o biuście chybaoberżystki, z nudów sięgnąłem po doniesienia prasowe, i tam przeczytałem, że najbardziej leniwym krajem na świecie jest Kuwejt, pan Julian z Małogoszczy wyhodował największą dynię oraz, że prezes warszawskiej spółki giełdowej został zatrzymany przez CBA na próbie łapownictwa, i że jest umoczony w sprawie zakupu innej spółki za 180 milionów złotych polskich kurwa nowych. Czyli przechodził z tragarzami, podpierdolił sto walizek siana i dawaj do domu mieszkać, tylko ciiiii, Danusia ale ci te pierogi kapitalnie wyszły.

Nie wiem, może ja w detalu robię, ale 180 baniek to jednak trochę hajsu jest, gdybym tyle miał, to bym chyba nową spłuczkę w kiblu zamontował albo jakiegoś odbajerzonego golfa sobie kupił, albo zamieszkał z zebrą, no ale na pewno jakoś zmyliłbym tropy, nie wiem, przebrał się za Michała Szpaka, lub zaczął utykać, cokolwiek. Tymczasem rzutkizdzisio odpierdolił chatę jak Griswaldy w „Witaj Święty Mikołaju” i, zupełnie bez obciachu, eksponował lico na ściankach, że taki z niego finansowy nindża. No to go szeryfy dojechały.

I sobie przypomniałem, że jak kiedyś podpieprzyłem trzypak prezerwatyw ze sklepu, to mi stary kijem nery odbił, a jak odzyskałem przytomność, to do traktora za nogi przywiązał i zawlókł pod sam sklep, żebym te kurwa gumki na szmacie odpracował. To była cena za dwa dymania. Dwa, bo jedną z gumek na próbę założyłem, żeby potem siary nie było.

Toteż teraz, gdy słyszę, jak jakiś półgłówek w gajerku, którego edukacja kosztowała tyle co pekabe Gruzji, zaczyna perrorować w tv na temat społecznego rozumienia prawa i że nie można oceniać człowieka przed zapadnięciem wyroku, to myślę sobie, że może czas kupić traktor.

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Marekiw.nowa.2.0Goldiukaszxpil Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
xpil
Gość

Padłem, a potem wstałem i padłem raz jeszcze. Mistrzu, winni Ci pomnik postawić za życia.

ukasz
Gość
ukasz

hmmm, ciekawe, czy można jeździć traktorem do pracy :D

Goldi
Gość
Goldi

Do pracy na roli to i owszem, nawet należy.

iw.nowa.2.0
Gość

MISTRZU! Kup traktor, pewnie nawet więcej nas tu będzie, żeby się na niego zrzucić. :)

Marek
Gość

Robimy zrzutę na traktor dla bartka!