Współpraca

Szczerze mówiąc, to jak siedzę sobie pod altanką śmietnikową koło domu na tej parodii ławeczki, co to ją z Jacusiem zbiliśmy z podpierdolonych z kerfura palet, i latają mi kredki, z zimna czy z niedoboru czegoś strasznie ważnego, i jest po dwudziestejdrugiej, i pika mi mail – że panie Bartku, mam zaszczyt pana powiadomić, że ma pan niesamowite pióro, jestem właśnie po rozmowie z kierownikiem regionu, który zapewnia, że jak był mały to chciał być taki jak pan, co pan myśli o nawiązaniu współpracy, kilka tekstów sponsorowanych u pana czy u nas na stronie, to już do wyboru, brutto to wyjdzie tyle, ale jakby pan poszedł w cykl, to śpieszę donieść, że dysponujemy budżetem takim a takim – to mam wrażenie, że dział PR takiej firmy, to ludzie, którzy zwalą konia każdemu, kto naskrobie zdanie podrzędnie złożone z dwoma orzeczeniami i mu nie pierdolnie jucha nosem.

Same pomysły na współpracę wypierdalają mnie z butów. Od sasa do lasa – jak nie firma produkująca widły, to wiodący dystrybutor śpioszków na Małopolskę. Na rzepy. Albo producent kondomów, że, wie pan, hehe, używamy wyobraźni, co nie, hehe? i to mrugnięcie zza wielkiej makiety kutasa odzianego w gustowny produkt premium, taki z wibrującymi wypustkami. Ja rozumiem, że Rolex to za wysokie progi, a Mercedes ma chwilowo w dupie fakt, że kiedyś, w porze lanczu, po pijaku wyszczałem się między te ich trzy flagi pod siedzibą główną, a Mariusz, mój sąsiad z trzeciego, zna panią Basię, która w metrze widziała kolesia, którego córka wyszła za mąż za faceta, którego matka pracowała kiedyś w firmie, do której kurier przywoził paczki Mercedesem Vito, ale myślałem, że chociaż państwo Stefaniakowie od tych szyb pancernych na TVP Warszawa spróbują mnie wyhaczyć z trudnego rynku postów sponsorowanych. A nie te widły, śpiochy, gumki.
I nagle, jeb z dzidy, strzał w dychę – firma produkująca ciuszki premium DLA KOBIET, takie od portek po dwa klocki za nogawkę, wzięła i zaatakowała mnie dziarsko, czy nie chciałbym napisać krótkiej notki o tym, dlaczego strasznie chcę mieć ich ubrania, bo są kaszmirowe i ze złota i w ogóle.
Heh. No to tędy:
„Próbowałem, buk mi świadkiem, że próbowałem. Kilka razy. I mimo, że kształtem jestem bardziej patyk niż sysunia, to w sukience Mykonos grafit S z dzianiny drapanej prezentuję się jak posłanka Senyszyn na wiecu pielęgniarek – ani to chciane, ani ładne. Optycznie skraca mi nogi, pije w okolicach bikini, no nie za specjalnie wyglądałem na wręczeniu Paszportów Polityki. Być może to kwestia sylwetki, w końcu rozmiar S nie zawsze pasuje do wzrostu 184cm, ale gdyby była z dżerseju albo streczu? Ot, luźna propozycja.
Z kolei w koszuli z baskinką Luna szafir M od początku czułem się swobodny i wesół, chciało mi się tańczyć i zmywać naczynia zmywarką Bosch 9400 z systemem Antydish 360 i kąpielą perełkową, po której talerze nie ślizgają się w dłoni. Wiem, że to dobry wybór, wygląda jak zwykła koszula, ale owija się wokół ciała niczym zwiewna tajemnica, idealna do spania i na długie podróże dacią duster w dislu. Na przykład po Kujawach, gdzie wśród miejscowych gospodyń furorę robi Unique – żakardowa spódnica ołówkowa, doskonała do codziennych prac w grządkach, ale też świetnie wyglądająca w trakcie spaceru do sklepu przemysłowo-spożywczego po lawendowe kulki na mole.
Do odśnieżania podjazdu polecam Crystal Bag Fox, skórzaną torbę rudo-brązową, do której z powodzeniem mieści się łopata, pół wiadra soli oraz błyszczyk Clinique. Czyli, że rekomenduję.”
Nie łyknęli.

  • mph

    Może przerosło ich użycie wyobraźni? W sensie buk był świadkiem, oni też chcieli mieć dowody (jakieś foty, filmiki, ju noł), że prezencja jednak nie teges. Za to moja wyobraźnia działa bez zarzutu. Łykam wszelkie baskinki, żakardowe spódnice i drapaną dzianinę na Twoim grzbiecie. Do tego koniecznie skórzana torba na łopatę i kilo soli. Im się najwyraźniej coś popieprzyło.

  • Obserwator

    Mniejsza, że nie łyknęli… Ale czy zapłacili?!?!

  • No weź Pan już tak nie epatuj gawiedzi skromnością. Też sroce spod ogona nie wypadłem, zdania wielokrotnie złożone klecę i w paru gazetach i nie tylko moje teksty drzewiej bywały, a jednak istnieje pewna różnica trudności pomiędzy prostym zdaniem złożonym, a tekstem z jajem. Pozwalaj gawiedzi grzać się w blasku Twojego geniuszu, tylko zawsze najpierw wystawiaj proformę.

  • angelika ka

    zawstydzasz rzeczywistość.