Chów

Rozwala mnie bieżąca sraczka nad dzieciakami, które zewsząd dostają bany od starych, żeby się przypadkiem nie spociły. Jakiś malec wbija na drzewo koło mojego domu, a jego matka marki Maria-dla-przyjaciół-Mery z ajfonem i rajbanami na bladym ryju, piłuje chałapę na pół ulicy, żeby na-ten-tych-miast! schodził, bo spadnie i ona wtedy się zabije. I Indiana Jones zwiesza łepek i schodzi, bez kawałka siusiaka, którego mamusia tak czule odcina.
***
Jest i druga strona. Mnie wychowała dżingla. Jak się urodziłem to musialem przegryźć pępowinę, żeby starych nie obudzić. A matka, jak wytrzeźwiała, i się zorientowała, że nie jestem dziewczynką, to mnie wypisała z zajęć, kurwa, rytmiki. Mialem wtedy 13 lat.
Nic nie wiesz o samokontroli jeśli nie stałeś w samych rajtkach wśród gromady wygiętych lasek próbując opanować erekcję.