Piękna

Piękna z Pięknej zawsze miała olśniewającą pamięć. Wystarczy, że raz spojrzała i mózg dłutem wykuwał obraz w synapsach – twarze, sytuacje, barwy, zapachy. Nie wytrzymałem i w końcu zapytałem skąd się to u niej wzięło.
– Od dziecka wydawało mi się, że będę świadkiem czegoś cholernie niezwykłego i ważnego. – odparła, gryząc krówkę – I że będą pytali o szczegóły i nikt nie będzie ich dokładnie pamiętał, a to będzie miało przecież fundamentalne znaczenie dla sprawy.
– Jakiej sprawy? – podniosłem brwi.
– No, sprawy, normalnie – ciągnęła niezrażona, z krówką w ustach. – Wiesz, jak oglądasz film, są zeznania i świadek-pizda nie pamięta czy samochód był zielony czy niebieski, a numery tablic podaje z dupy… Postanowiłam, że nigdy nie będę takim świadkiem. I zaczęłam zapamiętywać wszystko.